Koncert Organowy Michała Blechingera
w Chrząszczycach

"Śpiewamy i Gramy dla Pani z Góry Karmel"

powrót

Niedziela godzina 14:00 - 21 listopada 2010 roku. Koncert Organowy - Michała Blechingera w naszym parafialnym kościele. Moja strona ma już teraz "muzycznego recenzenta" korzystam więc z jego usług.  Ja mogę tylko opisywać moje subiektywne wrażenia - Oskar, mój wnuk - muzykę traktuje jako hobby, jest specjalistą od Chopina - (laureat w konkursie wiedzy na jego temat wśród szkół podstawowych w Opolu w roku 2010).

 

Recenzja Oskara i trochę dodatkowych informacji.
Śpiewamy i gramy dla Pani z Góry Karmel.

  Na początek krótka metryczka organów. To aerofony (aero - powietrze, fonia - dźwięk), czyli dźwięk wydobywany jest z piszczałek, w które wprowadzane jest powietrze. Jest to jeden z najstarszych instrumentów klawiszowych (pierwsze projekty tzw. portatywu, miniaturowej wersji organów, powstały już w starożytności).

Na początku ks.dr hab Krystian Ziaja przedstawił grającego dzisiaj organistę - Michała Blechingera.
 
   Jest absolwentem Stiudium Muzyki Kościelnej w Opolu i Akademii Muzycznej w Krakowie w klasie organów prof. Marka Wolaka. W trakcie studiów przebywał we Frankfurcie, gdzie doskonalił swoje umiejętności. Brał udział w kursach mistrzowskich w kraju i za granicą prowadzonych przez wybitnych pedagogów z całego świata. Ma za sobą już wiele koncertów w Polsce, Czechach i Niemczech. Jest organistą i kantorem parafii MBNP w Opolu - Nowej Wsi Królewskiej i pedagogiem w Studium Muzyki Kościelnej w opolu.

   W kościele, rzecz jasna, trzeba być cicho. Po trwającej kilka chwil ciszy pan Michał Blechinger uderzył w klawisze organów i rozbrzmiała Toccata G-dur, utwór Theodore'a Dubois. To słynny, francuski organista i kompozytor z przełomu XIX i XX wieku, jeden z niewielu przedstawicieli tzw. stylu symfonicznego. Organy mają kilka klawiatur, więc każda to inny głos. W orkiestrze symfonicznej takich głosów jest kilkadziesiąt, a Theodor Dubois przedstawiał taki styl na organach.

Po omówieniu przez księdza proboszcza tego kompozytora, pan Michał przeszedł dalej, do utworu Jana Pieterszoona Sweelincka - Echo fantazja. Sweelinck był wybitnym kompozytorem, w swoich utworach zawierał to, co zaciekawiłoby słuchacza, a nie tylko przyciągało jego słuch. Stąd nazwa utworu, iż wykorzystał efekt dźwiękowy - echo. Dźwięki "powtarzały się", tworząc znakomitą kompozycję organową.

Jan Sebastian Bach - każdemu znany słynny, niemiecki kompozytor epoki baroku. Był wirtuozem organów. Jego dzieła - trzy preludia chorałowe z "Liebster Jesu, wir sind hier" - usłyszeliśmy w wykonaniu Michała Blechingera. Bach napisał mnóstwo tego rodzaju preludiów, bowiem barok w muzyce skupiał się głównie na tematyce religijnej.

Felix Mendelssohn Bartholdy - organista zagrał nam jego Trzecią Sonatę A-dur, składającą się z dwóch części - Con moto maestoso (szybkiej) i Andante tranquillo (wolnej). Felix Bartholdy skomponował 9 utworów na organy.

Giuseppe Verdi - jego dzieło "Nabuchodonozor" jest operą, a na organy przekształcił nam pan Michał część "Chór niewolników hebrajskich" z trzeciego aktu mówiący o niewoli babilońskiej. Ta transkrypcja została dokonana przez Wojciecha Widłaka.

Jehan Alain - przedstawiciel, podobnie jak Jan Pieterszoon Sweelinck, stylu symfonicznej muzyki francuskiej. Ksiądz dopowiedział nam o tradycji tej muzyki - dlaczego trwa do dziś? Ponieważ każdy organista jest również pedagogiem. Absolwent paryskiego konserwatorium inspirował się m. in. muzyką Orientu i chorałem gregoriańskim, a także muzyką starożytnej Grecji - a zatem stąd wzięły się określenia jego utworów takie jak: "dorycki" czy "frygijski". Usłyszeliśmy jego "Chorał dorycki".

Charles-Marie Widor - toccata (szybki utwór, często improwizacyjny na instrument klawiszowy) z Piątej Symfonii f-moll, która zakończyła koncert. Charles-Marie był organistą, kompozytorem i pedagogiem. Pisał symfonie organowe, odpowiedniki sonat na fortepian, z tym, że miały one mnóstwo głosów (czasem pięć, lub sześć), co łączyło je z symfoniami orkiestrowmi. Dodatkową trudność w wykonaniu sprawiało to, że aby zagrać dodatkowe głosy, trzeba grać pedałami na dole, za pomocą nóg (te, które widziałem, miały 2 oktawy), a więc bardzo ciężko jest zagrać za pomocą czterech, czy pięciu klawiatur ten utwór.

Koncert był dość krótki (trwał niespełna godzinę) ale to wystarczyło, aby wyjść pełnym wrażeń. Koncert na pewno się udał, nie usłyszeliśmy żadnych niepotrzebnych dźwięków, co jest dowodem na to, że pan Michał jest wirtuozem organów! Dziękuję za miłe dla ucha wrażenia !
 

Oskar Zmarzły z Folwarku

 

Ks. proboszcz dr hab. Krystian Ziaja - powitanie i prezentacja

 

Michał Blechinger.

 

Wszystko zostaje nagrane  Andreas Kania - Folwark

Podczas koncert Katarzyna Długosz - Folwark
 pomaga w przestawianiu kart zapisanych (dla mnie) skomplikowanymi znakami.
 

 Michał Blechinger. podczas grania nogami
 

To dla ,mnie skomplikowane znaki

Na drugim planie Oskar Zmarzły - Folwark
podgląda maestro  Michała podczas koncertu

 

 

Katarzyna Długosz - Folwark

 
 
 
 

Ukłony maestro Michała po koncercie - Brawa słuchaczy i podziękowania!

pozdrowienia z Folwarku rudolf

powrót

Odwiedzin ogółem: 004065 Odwiedzin dzisiaj: 2

Ilość osób on-line: 1