Majówka u Frarourza
Chrząszczyce 15 maja 2011 r.

powrót

  Jak widać na pierwszych fotografiach, majowa pogoda jest bardzo kapryśna. O pięknym maju napisano już wiele wierszy i dalej śpiewa się  majowe piosenki, wszyscy dookoła mówią o pięknym cudownym miesiącu maju a Józef  Żymła (współorganizator majówki) skarżył się, że jest przeziębiony i jest mu zimno.  Niezadowolonych z pogody było więcej. Możemy sobie narzekać, a ona zawsze będzie, dla jednych dobra dla drugich niedobra.
 

  Ważne, że majówka była udana. Każdy takie warunki postawione na "górze" uwzględnił i przyszedł na taką  pogodę  odpowiednio ubrany. Pani burmistrz otuliła się płaszczem, podniosła kołnierz i gorąco zachęcała dzieci do zabawy. A dla dorosłych zespoły przygotowały "gorące" tematy zmuszając biesiadników do braw, brawa rozgrzewały ręce i zrobiło się ciepło.
  Myślę, że wszystkim się podobało. Ostatnio wyrosło nam nowe pokolenie kabareciarzy, którzy rozbawiali biesiadników. Największe wrażenie (ale to tylko moje subiektywne)   odniosłem podczas popisu   "szindzielorki". Nie wiem tylko czy obie to córki Andrzeja, które piękną goudką ponasymu przedstawiły dawne świniobicie i starzików. Dziewczyny są utalentowane, potrzebują tylko trochę scenicznego "ślifu" i   za jednym zamachem, będziemy  mieli dwie "Hanki Bielickie" w naszej parafii. Tu muszę także podkreślić, że autorką tekstów jest pani Sylwia Szindzielorz ( z domu Kornek z Folwarku). Gratuluję talentu ! i proszę o nowe teksty. Może kiedyś na laskę marszałkowską będziemy mogli powiedzieć kryka marszałkowska i to nie będzie zabawne jak myślą niektórzy profesorowie o naszej śląskiej goudce.
 

  Jousel - czy trio Gogoloka (Jana juniora), też idzie w dobrym kierunku. LaCapella poderwała biesiadników do kołysania, co przy takiej temperaturze otoczenia było wielkim sukcesem. Bufety były dobrze zaopatrzone, tylko napój bursztynowy miał niewielkie powodzenie. Na loterii  fantowej każdy los wygrywał, zasilając konto Caritasu. Nie mogłem zostać do końca,  (bo w mojej licznej rodzinie często w niedziele  wypadają geburtstagi) aby się dowiedzieć komu przypadła główna nagroda.
 

W imieniu zadowolonych dziękuję organizatorom - Rada Parafialna, i zespołowi Caritas - za trudy związane z przygotowaniem takiej imprezy. Zespołom, które rozgrzewały,  Gratuluję gorących braw, a biesiadnikom, którzy wytrzymali do końca,  życzę  innej, takiej prawdziwej majowej pogody, na następnej majówce 2012.
 

rudolf z folwarku

 
 
 

Jubilat,
 któremu dedykowana była majówka
 

Jubilat podczas zabawy z dziećmi

 
 

a oma nie mogła usiedzieć

 

Rada Parafialna
 z dystansu obserwuje majówkę
 

Pozdrowienia dla internautów!

 
 
 
 

Folwarczanki pod strażą
- wróciły z zakupów
 

Jubilat poprosił swojego szefa na górze.......
i z nieba spadają słodycze

 

 
 
 

chyba myśli o "chmielu"
bo kawa dla chłopa,   wygląda  śmiesznie na majówce

 

 

A szampana wypiją .....
ale w domu na geburtstagu
 

 

Moja Faworytka Szindzielorka
- wiele śmiechu wzbudziła wśród biesiadników.
 

 
 
 

Brawa dla Szindzielorki

 

I druga Szindzielorka ze starzikoma

 

Brawa dla drugiej Szindzielorki

Autorka tekstów  Sylwia Szindzielorz
( wyrosła z folwarskich korzeni)
 

LaCapella
w pełnym składzie
 

 
 
 
 
 
 
 
 

I zaczęło się kiwanie

 
 
 

Palce lizać.....
czy nie lepiej
- najpierw słodką watę cukrową

 

zawsze mi mówiono....
trzymaj język za zębami bo go sobie ugryziesz

 

Mama
 też woli palce lizać

 

Pani Klaudia
(mam nadzieję, że na stałe zapamiętam to piękne imię - przepraszam za pomyłkę w poprzednim opisie jeszcze nie poprawiłem)
 

 

pan Kiełbasa z kiełbasą
a na stole też kiełbasa
 

 

nie doszedł do stolika
taki widać chmielu spragniony

 

złotnicki uśmiech do mojej kamery.... Dziękuję !

i po co chodzić osiem razy
kiedy wystarczy raz .
 Ale tak może tylko fachowiec z pomocnikiem

 

Kawa w ciepłym pomieszczeniu
 na zapleczu

 

Nam taka pogoda nie przeszkadza.....

moje ciupki przy bucikach są ładniejsze.....
Nieprawda ....moje są ładniejsze

 

kołacz kawa....
..a gdzie można kupić herbatę
 

O tym, żeby język trzymać za zębami
 już było wyżej
 

Jousel

Ale piękny kapelusz znalazła w swojej szafie
 

Ten pan też woli drogę po bursztynowy pokonywać tylko raz

 
 
 
 

Indianki z Ameryki......
. brakuje im tylko mokasynek , ale trampki też dobre
 

 
 
 
 
 
 

Folwark trzyma się razem

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Pora na kolację - tylko jak się do tego zabrać z tymi plastikami
... mogę doradzić.... najlepiej palcami a potem palce oblizać tak jak robili to inni biesiadnicy.
 

Biesiadnicy już odjeżdżają w siną dal. Pora i na nas.  Ruszamy na geburtstag do domu.

pozdrowienia z folwarku rudolf

 
P.S. Uwagi i zastrzeżenia (niezadowolonych) biesiadników kierować na adres zmarzly@op.pl  

powrót

Odwiedzin ogółem: 004274 Odwiedzin dzisiaj: 2

Ilość osób on-line: 1