ANNO DOMINE 2020
Okres Wielkiej Nocy

powrót
 

 W moim życiorysie to drugie Święta Wielkanocne, które nie przypominają żadnych innych. 

ANNO DOMINE 194- Moja pierwsza wojna
 
W drugiej dekadzie stycznia, od (21-szego) wojska sowieckie po zamarzniętej Odrze od strony Groszowic wyzwalały nasz Folwark. W nocy 21/22 poznaliśmy wyzwolicieli z bliska, bo weszli do naszych domów.  O szczegółach wizyty napiszę  przy innej okazji.   
   22 stycznia w godzinach rannych  wojska niemieckie wyparły sowietów, a  wszystkich mieszkańców schowanych po piwnicach zmuszono do natychmiastowej ewakuacji. Folwark płonął, ostrzał artyleryjski trwał, a poległych wojskowych po obu walczących stronach widziałem wszędzie dużo.
  Nam udało się bez strat - chociaż  pod obstrzałem, brodząc w głębokim śniegu przed wyzwolicielami  uciec. Pierwszy przystanek, na 15 minut - w Górkach. Tu dołączyła do nas siostra mojego ojca ciocia Gertruda Wójcik  z dziećmi  a potem dalej, dalej i dalej. Po trzech tygodniach tułaczki znaleźliśmy  schronienie w Bawarii. Tam wszystko działało jeszcze normalnie, jak podczas wojny. Zakwaterowano nas na plebanii, zapisano mnie do szkoły, proboszcz przygotowywał mnie do I Komunii, bo w marcu rozpocząłem 8 rok życia. Wojna  trwała  w najlepsze, ale myśmy tego bezpośrednio  już nie odczuwali.
 1 kwietnia 1945  Niedziela Wielkanocna - 2 kwietnia 1945- Poniedziałek Wielkanocny.- 3 kwietnia 1945 wtorek  - moja I Komunia Święta.
  Około 20 kwietnia na Griesbach (tak nazywała sie miejscowość gdzie znaleźliśmy schronienie) z nieba zaczęły spadać pierwsze pociski artyleryjskie wysyłane przez wojska aliantów, które nacierały od zachodu. Około 27 kwietnia wjechały czołgi i weszło wojsko - Wojsk niemieckich już od dwóch tygodni nie było. Wojna skończyła się oficjalnie 9 maja 1945 roku. Na zgliszcza powojenne  do Folwarku  wróciliśmy w 1947 roku

 
Mijały lata a każda kolejna Wielkanoc była lepsza.

ANNO DOMINE 2020 -
 Nowa wojna tym razem z niewidocznym wrogiem. Cicha bez huku spadających bomb - ale podobnie jak moja pierwsza wojna,  ofiar ludzkich jest coraz więcej.
 

  Rozpoczęła się podobnie jak pierwsza,  gdzieś daleko, w Chinach, skąd jednak do Folwarku bardzo szybko  docierały pierwsze wiadomości. Tym razem jest to wojna z niewidzialnym wrogiem, który atakuje młodych i starych, biednych i bogatych, zwykłe i koronowane głowy. 

  Wróg nazwany: "COVID 19" - bardzo szybko znalazł się i u nas. Nie korzystał z czołgów, ani artylerii. Przyjechał na gapę: samochodami, pociągami, samolotami i bez problemów pokonał granice i wszystkie zabezpieczenia na lotniskach. A teraz w Europie uczepił się swojego żywiciela - człowieka, potem przechodzi bez hałasu i huku armat na kilku następnych  itd. itd.  Dziś atakuje już na wszystkich kontynentach. 

   Blaisa Pascala kiedyś powiedział: "człowiek jest trzciną myślącą.."

 I dodał: "trzciną kruchą na wietrze", ale tę wiedzę wypieramy z naszej świadomości.

  Dziś doświadczamy tego cieleśnie. Przemykamy ulicami, po sklepach jak najdalej od siebie, w maskach, w rękawiczkach, głęboko przekonani, że dotyk, kropla śliny, może nas zabić.

  Nie mamy gdzie uciekać, wszystkie granice zamknięte, nikt nie chce uciekinierów. Ba - nawet sąsiad nas nie wpuści, a władza zamknęła nam nawet wejście do lasu. Zamknęli szkoły uczelnie i kościoły. Szpitale przepełnione, wróg atakuje lekarzy, pielęgniarki i ratowników. Dziś jak piszą w mediach najwięcej ofiar COVID 19 jest w szpitalach i Domach Opieki Społeczne. Jeszcze w lutym przekonywano nas "że państwo jest świetnie przygotowane na spotkanie z coronawirusem".

  Dziś na pierwszej linii frontu (po emigracji) zostało nam bez przysłowiowych  "testów, masek" i nie tylko,  bardzo  mocno osłabiona służba zdrowia.
 Aby wesprzeć osłabioną służbę zdrowia - Wielkanoc 2020 spędzamy w gronie najbliższych domowników, a Święte Triduum Paschalne przeżywamy tylko za pośrednictwem Internetu. Tak wygląda moja druga Wielkanoc (przed chwilą podali kolejny komunikat z frontu:  (Wielka Sobota godzina 17:30   -  401 nowych zarażonych)

 

   Każda wojna zawsze zbiera obfite żniwo ludzkiego życia. Ta ostatnia trwająca od 1939-1945 pochłonęła według obliczeń historyków pomiędzy 36 - 60 milionów ludzi. Obecna może nie będzie trwała 6 lat jak ta ostatnia, ale to wszystko zależy teraz od nas - od naszej kwarantanny - jak głęboko okopiemy się w naszych domach i jak długo wytrzymamy w takim zamknięciu,

   Ja mieszkam na wsi z rodziną, mamy przydomowy ogród  osłonięty od ulicy drzewami. Przyroda się budzi, ziemia odradza, nie ma turystów, zwierzęta (moje ptaki) zachowują się jakby inaczej (mniej hałasu) - prawdziwy raj.
  Wyobrażam sobie teraz, co musi się dziać w wieloklatkowych, wielopiętrowych  betonowych wieżowcach,  blokowych  osiedlach, gdzie wszyscy  żyją razem - zamknięci, a pies stał się cenną przepustką do wolności.

   To wielki test na poziomie zbiorowym, dla nas i dla naszych bliskich. Kto nas ludzi na całym świecie testuje: demony, Natura czy jednak Bóg?  To nie skończy się ani za tydzień, ani za miesiąc, wtedy gdy władza planuje wybory. Dziś naszej władzy jeszcze wolno grzeszyć, a katalog grzechów: zaniedbania, zaniechania i kłamstwa jest bardzo bogaty.

 Jeszcze próbują pokazywać nam maluśkim swoja wyższość, ale ten paradygmat rozwiewa się  jak dym.  Świat jaki znamy już nie istnieje,  skończył się nie hukiem wojennych armat a zwykłym kaszlnięciem po ataku wirusa !

Nadchodzą nowe czasy! Nadchodzi czas srogiej pokuty!

 

Wszystkim moim Internautom pomimo ponurego wstępu w okres tegorocznego


Świętego Triduum

 Paschalnego


 i kwarantanny

Życzę Wszystkiego Najlepszego
wiary i nadziei,
że nas ominie ta wojna z wirusem, że zdrowie nas nie opuści.

 
Serdeczne Świąteczne Pozdrowienia z folwarku - rudolf z rodziną
 
powrót
Odwiedzin ogółem: 001588 Odwiedzin dzisiaj: 6

Ilo osb on-line: 2