Dub nad Moravou
Dożynki - Zniwniouk - Erntedankfest

u ks. Janka Kornka
(
z Folwarku )

część  (Teil) I

weitergehen    część II - Teil II

powrót - zurück

  Zaproszenie do ks. Janka Kornka - dawnego mieszkańca Folwarku, proboszcza w Dub nad Moravou w Czechach na dożynki, było nie do odrzucenia.  Wszystkie formalności związane z wyjazdem pozostawiłem mojej lepszej połowie. Ja pojechałem jako gość, którego zadaniem będzie udokumentować fotograficznie całą uroczystość.

   W  sobotę 28 sierpnia 2009 roku, o godzinie 5:30 wyjazd z Folwarku. Przed kaplicą czekają dwa wynajęte mikrobusy, doszliśmy jako ostatni, ale wyjeżdżamy jako pierwsi. Pierwszy raz w tak daleką drogę jadę jako pasażer mikrobusem (osiem pasażerów + kierowca). Pogoda sucha, na drodze mały ruch. Juz po pierwszych kilku kilometrach stwierdziłem, że chyba trochę za szybko jedziemy (9 osób) - droga krajowa Nr 45 w kierunku na przejście graniczne w Głubczycach .Na pierwszym postoju w Krapkowicach - czekamy na drugi mikrobus, który po drodze zabiera pasażerów. Też jestem kierowcą - ale starym - 55 lat za kierownicą.  Nasz kierowca, około trzydziestoletni (obok jego żona). Na postoju zwracam mu uwagę, że chyba za szybko jedziemy - dopowiedź "nie przekraczaliśmy 120km/htak się dzisiaj jeździ i popija popularnego dopalacza. Przed  i za Głubczycami ostro bierze zakręty, a na terenach zbudowanych ,   w moich oczach zarobił kilka punktów karnych za takie popisy "Kubicy". Ale kontroli drogowej nie ma.  Przepisy zaczął przestrzegać dopiero na terenach Czech (bo tam jest więcej kontroli, jak się dowiedziałem). Dojechaliśmy w strugach deszczu - szczęśliwie.
  Powrót okazał się jednak bardziej stresujący, Już na terenach Czech wszystkie samochody jechały mu za wolno- chociaż nikomu z nas do domu się nie spieszyło. Ale teraz obok kierowcy siedział pasażer, który zabawiał go rozmową   "żeby mu się lepiej jechało",  tak stwierdził (bezmózgowiec) na moją uwagę.
   Trzy osoby na przednim siedzeniu, rozmowa z machaniem rąk.  Od momentu wyjazdu, niezapięte pasy u kierowcy i kilku pasażerów, to dla mnie za wiele przy tych prędkościach.
   Może jestem starej daty, (uwaga żony kierowcy), ale dla mnie ważne jest bezpieczeństwo. W pamięci mam jeszcze "ciepłe" wiadomości tragedii w naszym Folwarku (+
Weronika Wieszala, +Łukasz Kornek, +Alfred Hanusik, śmierć +N.N. w "syrence" obok przystanku, wszystkie ofiary to brawura i bezmyślność kierowców). kraksa na skrzyżowaniu, ulica Lipowa- Szkolna - ranna młoda kobieta. Więcej przykładów czytaj w dzisiejszej prasie.
    Głośno zaprotestowałem, ale skutek okazał się odwrotny od zamierzonego. Zmierzch, wielu "niedzielnych" kierowców, linie ciągłe przekraczane, a za prędkość w terenach zabudowanych, brakło by punktów. Do tego jedno bardzo niebezpieczne wyprzedzanie przy dużej prędkości w dodatku przed ostrym zakrętem - tak jakby na złość na moją uwagę.
    Chciałem jechać własnym samochodem, ale pokusa degustacji wina u ks. Janka i swobodne podziwianie  mijanych pejzaży po drodze okazała się większa. Mam, żal do organizatora, że przed wyjazdem nie sprawdził tego kierowcy, jego predyspozycji psychomotorycznych do przewozu osób. Cała podróż w obie strony miała być przyjemnością, ale  była dla mnie wielkim stresem.

   Moje wnioski na przyszłość:  zatrudniać takich kierowców bezmózgowców, tylko przy rozwożeniu obornika na polach, , albo wyciąć wszystkie przydrożne drzewa i posadzić gumowe.  Może wtedy na naszych drogach będzie bezpieczniej - mniej ofiar codziennie - Nasza grupa dojechała szczęśliwie!. A ilu innych dziś zginęło - tego dowiemy się jutro z gazet. Tyle wiadomości na temat samej podróży.
 

A jak było na miejscu?

  Deszcz zaczynał padać, kiedy mijaliśmy Sternberg (Czechy)  do Dub nad Moravou już nie daleko.     Kościół,  który był naszym azymutem, widziałem tylko na fotografii. Chociaż mam wyobraźnię, to na miejscu okazało się, że wrażenia przerosły moje oczekiwania.
  Duży, piękny kościół, obok plebania, która mu nie ustępowała, wybudowany obok małego miasteczka (Dub nad Moravou jest miastem) prawie w szczerym polu, taka lokalizacja powiększa doznane wrażenia. Już pierwsze moje spojrzenia, pozwalały na stwierdzenie, tu mieszka dobry gospodarz!
 
Pamiętam czas komuny, gdy w Czechach obiekty sakralne (zabytkowe) stanowiły doskonałe magazyny dla różnych firm i PGR-rów. Często wykorzystywane również jako obory. Tego w Polsce nie było. Taki los podzielił również kościół, którym dopiero od czterech lat,  opiekuje się ks. Janek Kornek urodzony w naszym Folwarku. Przekazano mu zrujnowaną parafię (drugą - pierwsza była na Słowacji).
  Podziwiałem Jego dokonania na miejscu. Zaraz po opuszczeniu (z wielką ulgą) mikrobusa, zamiast na powitalną kawę, wybrałem się sam na zwiedzanie kościoła, plebanii i pomieszczeń gospodarczych.    Kościół pięknie odrestaurowany - plebania prawie - pomieszczenia gospodarcze nie ruszone, tu było widać ślady poprzednich komunistycznych gospodarzy. Plebania jeszcze w remoncie, prace prowadzone starannie z zachowaniem stylu epoki, wyjątek stanowią liczne sanitariaty (w stylu nowoczesnym). To dla pielgrzymów, których się tu ks. Janek spodziewa, liczne pomieszczenia na plebanii zagospodarowane również z myślą o nich. Kiedy wszystko (ekspresowo) zwiedziłem wróciłem na plebanię aby się przywitać z gospodarzem. Powitanie trwało krótko, bo Janek - ks. proboszcz - ma dziś wielu gości (dwa autokary z Austrii i nas) spodziewany jest przyjazd arcybiskupa Mons. Jana Graubnera. Nas - rodaków przyjmuje - jak zauważyłem - bardzo ciepło. Mnie zaprasza do swojej sypialni, towarzyszy nam jego matka. Pokazuje mi jak jest urządzona.
   Moje pierwsze spojrzenie i wrażenie... Ja już to gdzieś widziałem ( mam jeszcze dobrą pamięć wzrokową). Jawornik zamek - rok 2007. "Śląskie Castel Gandolfo"  letnia rezydencja kardynałów i arcybiskupów diecezji wrocławskiej do roku 1945. Sypialnia wtedy naszego , kardynała Bertrama. Ten sam styl, te same meble ta sama epoka. Kojarzę moje myśli! Po II Wojnie Światowej władze komunistyczne z rezydencji w  Jawornikach wywiozły w głąb Czech większość wyposażenia. Janek potwierdza moje spostrzeżenia. Czyli dawny mieszkaniec naszego Folwarku, dziś śpi na kardynalskim łożu. Jakie ma sny ...nie pytałem.
   Wracamy do teraźniejszości. Janek dalej wita gości, szykuje ostanie sprawy, za godzinę w kościele nabożeństwo dożynkowe. Obserwuję go z daleka - każdy szczegół na jego głowie - doskonale sobie radzi w tej krzątaninie.
  Ja teraz spokojnie zajmę się moją dokumentacją fotograficzną. Fotografowałem na dwa aparaty, dużo tego - teraz trzeba wybrać te udane (moim zdaniem), zrobiłem też ujęcia grupowe i na życzenie, mam nadzieję że jakoś zadowolę  moich internautów.   

              

Zaczynam od łóżka kardynalskiego

Wyposażenie sypialni

 

 

Ksiądz proboszcz Jan Kornek z Folwarku z matka w sypialni "kardynalskiej"

Korytarz na plebanii II pietro

Pomieszczenie dla pielgrzymów Tu jest wszystko na "awaryjne posiłki"

Gospodarz

Nasi podczas śniadania

 

Pierwsze fotografie w kościele  (parafianie z Przysieczy)

Korona żniwna z parafii Chrząszczyce

Ołtarz główny

Bardzo bogata sztukateria (tylko fragmentarycznie)

 
 
 
 

sufit

 

Figury

 
 

Korona żniwna z Przysieczy

W zachrystii

Zegary na wieżach kościelnych

Na plebani przed wyjściem do kościoła

 
 

"Przysieczanki"...... jeszcze się stroją

Konie z jeźdźcami ... już czekają, ale znowu pada deszcz i procesja (na razie odwołana)

Maszyny rolnicze przed kościołem

 

Chleb dla wiernych i (butelka wina) do każdego chleba

Początek nabożeństwa

 
 
 
 
 
 
 
 
 

 Ks. Mons. Jan Graubner .... powitany przez dzieci i starostów dożynkowych.

Powitanie ...przedstawiciel mieszkańców.

Pielgrzymi Austria.

 

Proboszcz parafii Dub nad Moravou ks. Jan Kornek  ( z Folwarku)

 

Ofiarowanie

Mieszkańcy

Orkiestra na chórze

Widok z chóru

Podczas komunii

Ave Maria  solistka  ma na imię Jarka  ( jak dobrze zrozumiałem)

Na organach dyrygent Josef

 

Członkowie chóry

 
 
 
 
 

Koniec uroczystej mszy świętej.
  Ks. Proboszcz Jan Kornek składa wszystkim podziękowania

 

 

Udał się śpiew o czym świadczą uśmiechnięte twarze

Maria

 
 

Josef i Jarka     Ave Maria

Jarka

Josef

 
 
 
 
 

Po nabożeństwie długa kolejka po chleb i wino

 
 
 

Pamiątkowe fotografie

 
 

A pod arkadami kościoła gra muzyka

 
 

Namówiłem chórzystów do wspólnej pamiątkowej fotografii.
29.08.2009 r. Dub nad Moravou  "Dożynki - Erntedankfest 2009"

 
 dalej -weitergehen    Link   część II - Teil II

pozdrowienia rudolf z folwarku

powrót - zurück

Odwiedzin ogółem: 004592 Odwiedzin dzisiaj: 1

Ilość osób on-line: 1